80-ta rocznica Tragedii Górnośląskiej

Załączony tekst powstał z okazji 80-tej rocznicy Tragedii Górnośląskiej, która przypadała w styczniu 2025 roku. Minął rok, znowu mamy styczeń i znowu pojawia się ten temat. Tym razem powodem jest 10-a rocznica podjęcia przez Radę Miasta Katowice uchwały wyrażającej zgodę na wzniesienie Pomnika Ofiar Deportacji Mieszkańców Górnego Śląska Do Związku Sowieckiego w 1945r. Wykonanie uchwały powierzono Prezydentowi Miasta Katowice. W 2017 roku. W wyniku rozstrzygnięcia konkursu wybrano propozycję M.Dąbka i J. Kuki. Jego realizacja miała nastąpić w roku 2018. Pomnik, z różnych przyczyn, nie powstał do dziś. Utknął na etapie wyboru wykonawcy. Jako gwarkowie powinniśmy dążyć do sfinalizowania budowy tego pomnika, gdyż tamta tragedia w znacznej mierze dotyczyła właśnie górników.

 
 INTERNIRUNG  
terozki  mogymy o tym godać
 Internirung to słowo, które w dosłownym przekładzie z niemieckiego oznacza internowanie (i również tytuł książki dr. Dariusza Węgrzyna). Jednak w wielu śląskich domach powszechnie określa się nim zarówno akcję zatrzymywania tysięcy osób w pierwszych miesiącach 1945 roku, jak również niewolniczą pracę na terenie ZSRR.  Stąd termin internowanie funkcjonuje w triadzie słów, razem z deportacją i produktywizacją (straszne słowo – oznaczające skierowanie do pracy przymusowej). Pytanie jakie może się nasuwać to: dlaczego Tragedia Górnośląska 1945 pojawia się na łamach WS? Odpowiedź wydaje się prosta – bo to 80-ta rocznica, ale co ważniejsze,  w znacznej mierze dotyczyła górników. Wiele osób objętych tymi represjami było czynnymi górnikami lub stawali się nimi na miejscu zsyłki. Mieli być, akceptowaną przez aliantów, formą „żywej reparacji”. W założeniu miało chodzić o ludność niemiecką, ale w praktyce wyznacznikiem „niemieckości” było miejsce zamieszkania. A wiadomo co to oznaczało na Śląsku w poplebiscytowych realiach. Szczególne nasilenie akcji skoncentrowało się więc w takich miastach jak Bytom, Gliwice i Zabrze. Szacuje się – bo ostatecznych danych ciągle nie ma, że deportacją na wschód objętych zostało ok. 50 tys. osób, w tym co najmniej 10 tys. górników. Nie było to wtedy bez wpływu również i na polski powojenny przemysł wydobywczy, ale co gorsza pozostawieni w kraju członkowie  rodzin (głównie kobiety i dzieci) także doznawali represji. Jak zaznaczono powyżej, ilości ofiar i poszkodowanych są szacunkowe i nie są uznawane za ostateczne, bo oparte w głównej mierze o pamięć żyjących świadków, którzy pomimo upływu lat ciągle są poszukiwani, aby dać świadectwo prawdzie. Dotyczy to również ich dzieci. Andrzej Sznajder użył nawet zwrotu „cierpliwa pamięć mieszkańców Górnego Śląska”, gdyż prawda długo czekała na ujawnienie, a świadkowie w dalszym ciągu nie są wolni od strachu. Pozwoliło to jednak na stworzenie, między innymi, takiej instytucji jak Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku.
Zakazany temat Tragedii Górnośląskiej zaczął funkcjonować w przestrzeni publicznej dopiero po roku 1989. Przełomowy był rok 1990, kiedy na łamach tygodnika „Górnik” w kolejnych numerach publikowano nazwiska wywiezionych do ZSRR. W 2011 decyzją Sejmiku Województwa Śląskiego ustanowiono „Dzień Pamięci o Tragedii Górnośląskiej 1945”.W 70-tą rocznicę wydarzeń, tenże sejmik uznał rok 2015 rokiem Pamięci Ofiar Tragedii Górnośląskiej. 5 lat później miała z kolei miejsce uchwała Senatu w tej sprawie. No i wreszcie rok obecny, na początku którego Sejm RP  przyjął uchwałę, która głosi między innymi:”Sejm RP w 80. rocznicę Tragedii Górnośląskiej oddaje cześć pamięci represjonowanej ludności cywilnej. Wszystkim, którzy stracili życie i zdrowie, oraz tym którzy byli prześladowani za trwanie w pamięci o tych wydarzeniach.” Uchwała została przyjęta  przy 2 głosach sprzeciwu i 22 wstrzymujących się. Inne formy upamiętnienia, nazwijmy je materialnymi, sięgają roku 2003, w którym wystawa stworzona przez katowicki IPN  była pierwszą muzealną prezentacją tematu. W oparciu o nią, w 2015 roku, powstała w CDDG  w Radzionkowie, w budynku starego dworca, rozszerzona jej wersja. 6 listopada tego samego roku odsłonięty został w Miechowicach pomnik ofiar Tragedii Górnośląskiej.  To chyba najbardziej górniczy ze wszystkich istniejących pomników. Jego budowę zaproponował emerytowany górnik KWK Bobrek, który następnie stojąc na czele społecznego komitetu doprowadził do jego realizacji. Początkowo pomnik miał stanąć przy kopalni, na której 28 marca żołnierze NKWD zatrzymali po wyjeździe na powierzchnię całą zmianę, a następnie wszystkich górników w ubraniach roboczych wywieziono  na wschód w bydlęcych wagonach. Ostatecznie symboliczny „krowiok” z płaskorzeźbą górników w otwartych drzwiach wagonu stanął na skwerze w pobliżu pozostałości Tiele-Wincklerowskiego pałacu, który też stał się ofiarą tamtego okresu. W ubiegłym roku pomnik pamięci ofiar Tragedii |Górnośląskiej powstał także w Rybniku. Natomiast sprawa pomnika w Katowicach ciągnie się od wiosny 2017 i do tej pory nie znalazła szczęśliwego zakończenia. Co prawda w 2015 roku jeden powstał na skwerze przy ul. Gliwickiej, ale to raczej pomniczek, lub rodzaj stojącej tablicy pamiątkowej. Pełnowymiarowy pomnik, o którym mowa miałby stanąć na skarpie, na skraju Parku Boguckiego, a więc w pobliżu byłej kopalni i Muzeum Śląskiego. Założenie było takie, że będzie on widoczny zarówno od strony parku jak i ulicy. Pomnika jak na razie nie widać ani z jednej ani z drugiej strony, a koszty jego wykonania stale rosną. Z początkowych 1,2 mln do ponad 8 mln ( w 2021 r.). Pomijając wszystkie komplikacje, kontrowersje i odwołania, a także autentyczne problemy (np. z infrastrukturą podziemną) warto zacytować słowa prezydenta Katowic wypowiedziane na sesji Rady Miasta:” Może nawet dobrze się stało, że cała Polska o tym mówi, bo może ktoś w końcu sięgnie do historii i dowie się, co to takiego była Tragedia Górnośląska.”
 
Aleksander Zembok