17 tys. zł zarobków

źródło: portal gospodarka i ludzie

 górników w czerwcu? Markowski: Powściągnijmy emocje. To efekt statystyki
Jak to możliwe, że czerwcowe dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazały przeciętne wynagrodzenie w górnictwie na poziomie 17,4 tys. złotych brutto? Wyjaśniamy.
W poniedziałek przytoczyliśmy czerwcowe dane Głównego Urzędu Statystycznego o przeciętnym wynagrodzeniu w sektorze przedsiębiorstw. Jak pisaliśmy, dla sekcji „górnictwo i wydobywanie” w porównaniu do maja wzrosły one o ponad 50 proc. i przeciętnie wyniosły w czerwcu 17,4 tys. złotych brutto. Nie oznacza to jednak stałego wzrostu wynagrodzeń w tej branży, a jedynie zmianę „miesiąc do miesiąca”. Warto też dodać, że GUS bierze pod uwagę wynagrodzenia zarówno w górnictwie węglowym, jak i miedziowym, co znacząco wpływa na statystyki.
To coroczny efekt wypłat nagród w spółkach węglowych i miedziowych, a nie sygnał trwałego przyspieszenia wzrostu wynagrodzeń – tłumaczył Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konferedracji Lewiatan. 
Markowski: Chodzi o interpretację statystyki
Przytoczone dane wywołały sporo emocji wśród naszych czytelników. O komentarz w tej sprawie zapytaliśmy więc Jerzego Markowskiego, byłego wiceministra gospodarki i eksperta branży górniczej. 
- Tak najlepiej to by było, żeby o górniczych wynagrodzeniach nie mówić nic. Bo co by nie powiedzieć czy napisać, to będzie źle. Jeśli napiszecie, że jest dużo, górnicy podniosą alarm: to nieprawda, bo na rękę dostaliśmy mniej. A cała reszta Polski powie: "No tak, górnictwo przynosi straty, państwo do nich dopłaca, a oni jeszcze zarabiają o 50% więcej" — zauważa Jerzy Markowski.
Jak dodaje, w przypadku danych GUS za czerwiec mamy do czynienia z "klasycznym efektem statystyki", który powstał poprzez zestawienie wynagrodzenia w dwóch sąsiednich miesiącach. 
- A przecież mamy do czynienia z branżą o wysokiej zmienności wypłat okresowych. Nawet jeśli jest to wytłumaczone w tekście, nie wszyscy czytelnicy do tego dotrą, bo dadzą się ponieść emocjom, które wzbudza u nich już nagłówek. A wszystko w tym przypadku tak naprawdę jest wynikiem interpretacji statystyki - wyjaśnia.