Dzwony ostrawskiej katedry

autor: Kajetan Berezowski 

 obwieściły koniec węglowej epoki w dziejach Czech
 Były łzy, słowa otuchy i wspomnienia. W środę 4 lutego br. górnicy wywieźli symboliczny ostatni wagon węgla z kopalni ČSM w Stonawie. Po prawie 250 latach wydobycie węgla kamiennego definitywnie zakończyło się nie tylko w zagłębiu ostrawsko-karwińskim, ale także w całych Czechach.
Ten historyczny moment wszyscy chcieli zobaczyć, ale nie wszystkim było to dane. Do zrębu szybu dopuszczono jedynie przedstawicieli władz państwowych, samorządowych, kierownictwa OKD i kopalni ČSM oraz dziennikarzy, także z Trybuny Górniczej i portalu nettg.pl. Inni ludzie śledzili wydarzenia na dwóch telebimach przed kopalnią. Wyjazd ostatniego wagonu z węglem z głębokości 1300 m śledziła kamera umieszczona w górniczej szoli.
Panie prezesie, zgłaszam wyjazd ostatniej tony węgla z kopalni ČSM – zabrzmiał meldunek dyrektora kopalni Karla Blahuta, wypowiedziany do Romana Sikory, prezesa spółki OKD.
Następnie przez trzy kolejne godziny wózek wagon z węglem dostępny był dla wszystkich, którzy zdecydowali się tego dnia przyjść do stonawskiej kopalni, by towarzyszyć górnikom w rozstaniu z kopalnią.
 Pragniemy uczcić ten historyczny dzień okazując szacunek i wdzięczność wszystkim, którzy zajmowali się rzemiosłem górniczym, za ich ogromny wysiłek i poświęcenie. Pragniemy oddać hołd profesji, która od dziesięcioleci przynosiła dobrobyt dla naszego kraju – powiedział Roman Sikora.
Wcześniej na estradzie wzniesionej przy pojawiły się delegacje organizacji górniczych ze sztandarami.  Chór Permonik odśpiewał kilka popularnych pieśni górniczych. Odtworzono także słowo prezydenta Czech Petra Pavla adresowane go górników. W imieniu rządu przemawiali przedstawiciele kilku resortów. Był tez polski akcent uroczystości. Polski górnik Janusz Pielka odczytał wiersz swego autorstwa poświęcony rozstaniu z górnictwem. Otrzymał za to gromkie brawa.
Uczestniczący w uroczystościach nie kryli wzruszenia.
- Przeżywamy tu ogromne emocje. Mój ojciec pracował w kopalni przez wiele lat i byłby smutny, gdyby dożył końca eksploatacji – przyznała Hana Svátková z Ostrawy, która wraz z wnukami przybyła na uroczystości.
Ten wózek węgla kryje w sobie całą historię mojej rodziny. W kopalniach OKD pracowali mój dziadek i ojciec, łza się w oku kręci – przyznała inna uczestniczka uroczystości dołączając do górniczego pochodu, który w środowe popołudnie wyruszył w ramach drugiej części uroczystości ze Śląskiej Ostrawy, gdzie przed 250 laty zaczęto wydobywać węgiel na skalę przemysłową, do morawskiej części miasta, pod Katedrę pw. Boskiego Zbawiciela. Przez całą drogę górników pozdrawiano gromkimi okrzykami „Zdař Bůh” („Szczęść Boże”).
Przed katedrą na uczestników pochodu czekał kolejny wózek z węglem. Wartę honorową zaciągnęli przy nim ratownicy górniczy.
To kopia ostatniego wagonu, który opuścił dziś rano kopalnię – wyjaśnił Ondrej Elbel, rzecznik diecezji ostrawsko-opawskiej. Dodał, że sama katedra również została specjalnie udekorowana na tę okazję. Przed ołtarzem ustawiono sporych rozmiarów lampę górniczą oraz odwrócone godło górnicze symbolizujące koniec wydobycia węgla.
Ratownicy górniczy i górnicy umundurowani ze sztandarami i czeską flagą narodową pełnili również honorową straż wewnątrz katedry.
Mszę świętą w intencji górników odprawił biskup diecezji ostrawsko-opawskiej Martin David. Podziękował górnikom za ich trud i poprosił, aby nie byli smutni, bo to nie pogrzeb, a – jak się wyraził - hołd dla ich ciężkiej pracy. Jedno z czytań biblijnych zabrzmiało w języku polskim.
Bp Martin David nawiązał do fragmentu z Ewangelii. Porównał górników pracujących w głębi ziemi do rybaków wypływających na głębię. Podkreślił także, że choć władze komunistyczne starały się wyrugować Boga z życia górników, to nie udało się usunąć z życia górniczego pozdrowienia „Szczęść Boże”. Dary ofiarne przynieśli do ołtarza: dyrektor generalny OKD Roman Sikora, rzeczniczka spółki Barbora Černá-Dvořákowa oraz – w imieniu wszystkich miejscowości, w których działały kopalnie – senator obwodu karwińskiego Andrzej Feber i prezydent Ostrawy Jan Dohnal. Prócz chleba i wina ofiarowano także bryłę węgla i kask górniczy.
Mszę zakończono odegraniem hymnu narodowego, a po nim także górniczego. Ponad dwadzieścia minut biły też dzwony ostrawskiej katedry obwieszczające koniec węglowej epoki w dziejach Czech.1770209513 whatsap152