źródło: Trybuna Górnicza
Jacek Korski:
Przeczytałem, że w kopalni Silesia rusza nowa ściana, a jednocześnie dzierżawca i właściciel zalegają pracownikom z wypłatami. Nie spodziewam się, że ściana dostanie nowe wyposażenie, bo to kosztuje. Mogę tylko mieć nadzieję, że nie oszczędzano na bezpieczeństwie.
Mam prawo obawiać się o powodzenie tego przedsięwzięcia, skoro zaczyna się od długów, a rentowność górniczego biznesu w naszych warunkach jest ryzykowna.
W mediach społecznościowych nie brakowało komentarzy, które kwestionowały rzetelność inwestora. Cóż, czas pokaże…
Wstrzymano odkupienie spółek-córek JSW S.A., bo podobno zmienia się koncepcja naprawy koksowego potentata. Podobno jest w opiniowaniu program naprawczy, czy jak tam on się nazywa, ale nic o nim nie wiadomo. Wybory za rok, więc może warto ten gorący kartofel zostawić następcom. Wystarczy dojechać na kroplówce…
Podano straty całego górnictwa węglowego za ubiegły rok i są ona większe niż kiedyś całe obroty Kompanii Węglowej, w czasach kiedy w niej pracowałem. To nie zaraża optymizmem. Pomyślałem o tym, kiedy jechałem kilka dni temu katowicką ulicą Bocheńskiego i uświadomiłem sobie, że kiedyś widać było z niej wiele wież szybowych, a dziś jedną stanowiącą dekorację salonu samochodowego. Dobre i to. Pomyślałem jednak, że te straty branży to nie tylko coraz trudniejsze warunki górniczo-geologiczne. To fakt także, że przy spadającym wydobyciu w poszczególnych kopalniach i ich ruchach utrzymujemy infrastrukturę przemysłową ze starych, dobrych czasów z bardzo dużym wtedy wydobyciem. Utrzymanie tej infrastruktury wymaga sporo pracowników i kosztuje. Stanowi dużą część kosztów stałych, które nie zależą od wielkości wydobycia.
A propos kosztów stałych. Oglądałem przygotowania do tegorocznej defilady i dyskusje o tym, ile sprzętu wojskowego kupiliśmy i jeszcze kupimy. Politycy się tym chwalą. A ja zaczynam się martwić, że te zakupy najbardziej potrzebne są… politykom.
Bo w mediach pięknie pozuje się z żołnierzami czy nowoczesnym sprzętem w tle. Ten sprzęt trzeba będzie przez lata utrzymywać w sprawności, a to kosztuje dużo. Potrzeba także żołnierzy do jego obsługi, żołnierzy tych trzeba wyszkolić, ćwiczyć, opłacać i potem jeszcze wypłacać emerytury.
To wszystko koszty, które trzeba będzie ponosić przez lata i pewnie będą wyższe niż te olbrzymie wydatki na wojskowe zakupy.
Rozumiem, że w obecnej sytuacji musimy się zbroić, ale wymaga to wielkiej rozwagi i naprawdę celowych zakupów. Wielkie pojazdy robią duże wrażenie na defiladach (sam lubię pokazy militarne i w ostatni weekend sierpnia wybieram się pod czeską Pragę na Dzień Czołgowy) i robią za tło podczas przemówień dla dostojników. Walki w Ukrainie pokazują nam zupełnie inne oblicze współczesnej wojny. Podobnie jak wyniki ćwiczeń żołnierzy ukraińskich z Estończykami, Szwedami czy Amerykanami. To Ukraińcy byli w nich górą! I niektórzy eksperci wskazują na potrzebę weryfikacji celowości niektórych zakupów.
Pierwszy z brzegu przykład to śmigłowce bojowe - zamówiliśmy ich prawie setkę i niedługo będziemy jednym z największych, po Amerykanach, użytkowników. W Ukrainie obie strony konfliktu niemal przestały ich używać w sposób, do jakiego były zaprojektowane. Przeczytałem gdzieś, że oprócz kilkuset członków załóg potrzeba będzie co najmniej drugie tyle żołnierzy do obsługi naziemnej. Potrzebne będą hangary, schrony i masa pojazdów do obsługi. Tak jest z każdą jednostką nowego sprzętu bojowego. Część tych wielkich zakupów zapewne będzie stanowiła zapas na wypadek wojny, ale nawet o zapasy trzeba dbać.
Przypomnę, że były absurdalne pomysły, aby wygaszane kopalnie przekształcić w magazyny uzbrojenia. W ramach politycznych awantur wyrzuca się byłemu premierowi, że był przeciwnikiem zakupu F-35. Zapominamy jednak, że kupowaliśmy je kiedyś jako tzw. pilną potrzebę obronną. Tymczasem jeszcze sporo czasu upłynie, zanim ich komplet osiągnie pełną gotowość operacyjną, czyli wyszkolimy dość pilotów, obsług naziemnych i zbudujemy całe niezbędne zaplecze. Dlatego pomysł, żeby odkupić gdzieś używane F-16, do których mamy zaplecze, w tym szkoleniowe, i pewnie znacznie szybciej podniosłyby nasze zdolności obronne.